Wiosna już zieleni świat.
Kwitnie znów wiśniowy sad.
Ptaków klucz nad drogą mknie,
A Ty znowu gniewasz się!
Lato gdzieś pod miedzą śpi.
Słońcu świt otwiera drzwi.
Śpiewa las i pachnie wrzos,
A Ty chmurna jesteś wciąż!
W mroku dnia i w świetle gwiazd
Plecie się jesienna baśń.
Ciepły wiatr bezdrożem gna,
A Ty ciągle jesteś zła!
Śniegu płaszcz na polach lśni -
Cały rok zabrałaś mi,
Więc od jutra, proszę Cię,
Na innego gniewaj się!
Dziś mam wolny wieczór
Pierwszy od miesiąca.
Siedzę w domu sam,
Na ulicach już pusto.
Przecież jest sobota,
Każdy gdzieś się bawi.
Nie ma sensu siedzieć tak;
Co dziś robić mam?
Prawie cały miesiąc
Byłem poza domem:
Co dzień inny koncert -
Chcę zapomnieć już o tym.
Ten jedyny wieczór
Dzisiaj mam dla siebie.
Nie ma sensu siedzieć tak;
Tylko tracę czas.
Prawie cały miesiąc
Byłem poza domem;
Co dzień inny koncert -
Teraz pragnę mieć spokój.
Chociaż jest okazja
Pierwsza od miesiąca,
Chociaż wolny wieczór mam -
Jednak pójdę spać.
Dziś niewiele już pamiętam.
Sam idę w słońca kurz,
Zwyczajne zbieram dni.
Ty - najpiękniej bezimienna -
Zostałaś w dźwięku strun,
W zbyt ciężkiej ciszy snu,
W gorącym pulsie krwi.
Sam niosę świat
Który biegł nam do rąk.
Sam wierzę w dzień,
Który był świętem świąt.
Sam chwytam wiatr,
Który wiał prosto w twarz.
Sam czytam wiersz,
Kiedyś mój, kiedyś nasz ...
Gdy oglądam się za siebie,
Niekiedy widzę, jak
Przechodzisz obok mnie.
Ty - czy moja? - nawet nie wiem.
W podróży, w zgiełku dnia,
Gdy parzy byle łza,
Zmyślona ... albo nie ...
Sam niosę świat
Który biegł nam do rąk.
Sam wierzę w dzień,
Który był świętem świąt.
Sam chwytam wiatr,
Który wiał prosto w twarz.
Sam czytam wiersz,
Kiedyś mój, kiedyś nasz ...