Kiedy księżyc zaczyna
Podniebną wędrówkę,
Wszystkie gwiazdy się budzą,
Gdy nadchodzi ciemna noc.
Mocarz-wiatr ukołysał
Podniebne królestwo,
Tylko tarcza księżyca
Lśni w lazurze nieba wciąż.
Na niebie Wielki Wóz
Czeka na zaprzęg swój,
By ruszyć w nocną dla,
W tajemniczy świat.
Mleczną Drogą, przez pola
I łąki gwieździste
Idzie Księżyc a za nim
Idą najpiękniejsze z gwiazd.
Na niebie Wielki Wóz
Czeka na zaprzęg swój,
By ruszyć w nocną dal,
W tajemniczy świat.
Mleczną Drogą, przez pola
I łąki gwieździste
Idzie Księżyc a za nim
Idą najpiękniejsze z gwiazd.
Chciałbym tak z Dylem Sowizdrzałem
Dzień za dniem przed siebie drogą iść.
Ale dziś lekcje mam i znów siedzę tu
A czas mija wciąż, jak na złość.
Chciałbym tak kochać jak Romeo,
Długo w noc pod domem Julii stać.
Ale ty nie chcesz mnie i wciąż inny ktoś
Co noc śpiewa ci, jak na złość.
Czy źle mieć marzenia?
Kto nie ma ich dziś?
Czy źle mieć marzenia?
Każdy chyba jakieś ma?!
Chciałbym też, by wróciło lato,
Żeby świat słońca ujrzał blask.
Ale dziś pada deszcz i wiatr chmury gna,
A czas mija wciąż, jak na złość.
Chciałbym tak z Dylem Sowizdrzałem
Dzień za dniem przed siebie drogą iść.
Ale dziś lekcje mam i znów siedzę tu
A czas mija wciąż, jak na złość.
Chciałbym też... Wiele jeszcze chciałbym,
Ale już na ziemię wracać czas.
Wiosna już zieleni świat.
Kwitnie znów wiśniowy sad.
Ptaków klucz nad drogą mknie,
A Ty znowu gniewasz się!
Lato gdzieś pod miedzą śpi.
Słońcu świt otwiera drzwi.
Śpiewa las i pachnie wrzos,
A Ty chmurna jesteś wciąż!
W mroku dnia i w świetle gwiazd
Plecie się jesienna baśń.
Ciepły wiatr bezdrożem gna,
A Ty ciągle jesteś zła!
Śniegu płaszcz na polach lśni -
Cały rok zabrałaś mi,
Więc od jutra, proszę Cię,
Na innego gniewaj się!