Coraz częściej deszcz przelotny
Pod oknami śpiewa,
A nocami wiatr-pustelnik
W sadzie gruszki zrywa.
Spójrzcie tylko, moi mili:
Wschodzi ozimina.
W bursztynowym kręgu lata
Dopala się wrzesień,
Spopielałe mchy roznosi
Po zrudziałym lesie.
Ma się zatem, moi mili,
Ma się zatem, moi mili,
Ma się już pod jesień.
Spójrz! Popradem gęsie pióro
Jak żaglówka płynie.
Fruną nad nim złote liście -
Kolorowe motyle.
I ostatni redyk schodzi
Z siwych gór w dolinę.
W bursztynowym kręgu lata
Dopala się wrzesień,
Spopielałe mchy roznosi
Po zrudziałym lesie.
Idzie do nas, moi mili,
Idzie do nas, moi mili,
Idzie do nas jesień.
Już powoli pustoszeją
Gniazda pod okapem.
Wypłowiała czerwień malwy,
Mak się żegna z makiem.
Wieczorami chłód się wkrada
W progi naszej chaty.
W bursztynowym kręgu lata
Dopala się wrzesień,
Spopielałe mchy roznosi
Po zrudziałym lesie.
Przyszła do nas, moi mili,
Przyszła do nas, moi mili,
Przyszła do nas jesień.
[-murmurando-]
Z marzeń powstał świat, mój dziecięcy świat.
W wielkich sklepach błyszczał mi za szkłem,
Deszczem piłek spadł na przedszkolny bal.
Co tu gadać, trochę mi go żal ...
Z marzeń powstał świat, własny, bliski świat.
Ustawiałem z nich, jak z klocków, dom.
Czasem bywa tak, że wychodzą sny
Na pół drogi snom.
Kto z góry wie? Kto przyszłość zna?
Kto pewien jest, co mu da,
Spełni co zmienny los, szybki czas?
I zwykłe dnie i święta dwa -
Nasz żywy świat, który jest
Z tego, co cieszy, co boli nas.
Z marzeń powstał świat, niecierpliwy świat,
A nocami skrzydła rosły nam
I w obłokach aż widywano nas! -
Widywano pewnie nas i tam.
Z marzeń powstał świat, namacalny świat,
Choć bywało wymknął nam się z rąk,
Chociaż mało kto w życiu spotkać miał
Marzeń dalszy ciąg.
Kto z góry wie? Kto przyszłość zna,
Choć niby już poznał świat,
Niby już zgłębił sens wielu ksiąg?
Lecz bywa, że ktoś szczęście ma
I z życia tu, i z życia tam,
Marzeń mu złoży się dalszy ciąg.