Kiedy wrócą ptaki
Do mazurskich gniazd,
Ruszaj tam, gdzie już żeglarze
Płyną szlakiem gwiazd.
Wróćmy na jeziora,
Na wędrowny rejs;
Znajdziesz tam cel swojej drogi
Wśród szumiących drzew.
Białe żagle,
Szmaragdowa toń,
A przy tobie
Przyjaciela dłoń.
Wrócisz tam z gitarą,
Gdzie ogniska blask.
Zostań tu, noc śpi w szuwarach,
Pieśni słucha las.
Wróćmy na jeziora,
Na samotny brzeg.
Zostań tu, gdzie las i woda,
Masztów cichy śpiew.
Białe żagle,
Które kryje mgła.
I nic nie mów,
Bo przygoda trwa. /bis
Wróćmy na jeziora,
Gdy zapadnie mrok.
Znajdziesz tu swoją przygodę,
Wrócisz tu za rok. /bis
Gdy niebo na wschodzie rumieńcem się chwali,
Z ptakami się budzą wędrowne gitary.
Świt puka do okien, więc nie śpij bez miary;
Już mówią "Dzień dobry|" wędrowne gitary.
Gdy pech cię dogoni, gdy chodzisz bez pary,
To wnet cię pocieszą wędrowne gitary.
Więc nie rób już z siebie życiowej ofiary;
Zaśpiewaj, gdy grają wędrowne gitary.
Gdy latem nad wodą zaszumią szuwary,
Usłyszysz tam echo wędrownej gitary.
I brzęczy gdzieś komar, ptak śpiewa w oddali...
A może to grają wędrowne gitary...
Gdy noc złote iskry na niebie zapali,
Do snu cię kołyszą wędrowne gitary.
A kiedy się przyśni Sekwana i Paryż -
Do walca zaproszą wędrowne gitary.
Już płynie melodia, więc poddaj się fali.
Zaufaj piosence wędrownej gitary.
Piosenka cię woła, czyś młody czy stary.
Zaśpiewaj, gdy grają wędrowne gitary.
Gdzieś w hotelowym korytarzu krótka chwila,
Splecione ręce, gdzieś na plaży oczu błysk,
Wysłany w biegu krótki list,
Stokrotka śniegu, dobra myśl -
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć.
Uciekaj, skoro świt, bo potem będzie wstyd
I nie wybaczy nikt chłodu ust Twych.
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach,
Kropelka żalu, której winien jesteś ty;
Nieprawda, że tak miało być,
Że warto w byle pustkę iść -
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć.
Uciekaj, skoro świt, bo potem będzie wstyd
I nie wybaczy nikt chłodu ust, braku słów.
Uciekaj, skoro świt, bo potem będzie wstyd
I nie wybaczy nikt chłodu ust Twych.
Odloty nagłe i wstydliwe, nie zabawne,
Nic nie wiedzący, a zdradzony pies czy miś.
Załośnie chuda kwiatów kiść,
I nowa złuda, nowa nić -
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć.
Uciekaj, skoro świt, bo potem będzie wstyd
I nie wybaczy nikt chłodu ust, braku słów.
Uciekaj, skoro świt, bo potem będzie wstyd
I nie wybaczy nikt chłodu ust Twych.