Słońce nad stadniną
W końską grzywę chowa twarz.
Wstęgą nad łąkami
Jeszcze się unosi mgła.
Stoją napięte
Jak strzała, gdy drży,
Nim cięciwy świst
Znów do lotu ją poderwie.
Konie, dumne konie
Zasłuchane w szumy traw.
Lekkie i swobodne
Jak na czystym niebie ptak.
Kiedy tak patrzę -
Do biegu się rwą.
Chciałbym uciec stąd,
Chciałbym gnać za swą tęsknotą
Tam, gdzie lśni horyzont,
Drga niebieską linią
Wprost w otwarte wrota chmur,
Siwych chmur.
Tam, gdzie w kuźni słońca
Dzień powstaje nowy,
Gdzie wytycza drogi rytm,
Serca rytm.
Konie, dumne konie
W blasku wstającego dnia.
Czułe i szalone -
Czemu was uwielbiam tak?
Nieraz poniosą,
Poniosą jak wiatr.
Czasem bywa tak
Jak z dziewczyną, jak z dziewczyną ...
Tam, gdzie lśni horyzont,
Drga niebieską linią
Wprost w otwarte wrota chmur,
Siwych chmur.
Tam, gdzie w kuźni słońca
Dzień powstaje nowy,
Gdzie wytycza drogi rytm,
Serca rytm.
[-instrum.-]
Z marzeń powstał świat, mój dziecięcy świat.
W wielkich sklepach błyszczał mi za szkłem,
Deszczem piłek spadł na przedszkolny bal.
Co tu gadać, trochę mi go żal ...
Z marzeń powstał świat, własny, bliski świat.
Ustawiałem z nich, jak z klocków, dom.
Czasem bywa tak, że wychodzą sny
Na pół drogi snom.
Kto z góry wie? Kto przyszłość zna?
Kto pewien jest, co mu da,
Spełni co zmienny los, szybki czas?
I zwykłe dnie i święta dwa -
Nasz żywy świat, który jest
Z tego, co cieszy, co boli nas.
Z marzeń powstał świat, niecierpliwy świat,
A nocami skrzydła rosły nam
I w obłokach aż widywano nas! -
Widywano pewnie nas i tam.
Z marzeń powstał świat, namacalny świat,
Choć bywało wymknął nam się z rąk,
Chociaż mało kto w życiu spotkać miał
Marzeń dalszy ciąg.
Kto z góry wie? Kto przyszłość zna,
Choć niby już poznał świat,
Niby już zgłębił sens wielu ksiąg?
Lecz bywa, że ktoś szczęście ma
I z życia tu, i z życia tam,
Marzeń mu złoży się dalszy ciąg.