Wiatr przegonił z pola wrony,

Mróz oszronił w sadzie drzewa,
Kolędnicy chodzą z szopką
A pod oknem Turoń śpiewa:

W świat nie wyruszymy wcześniej,
Niż na wiosnę, mhm ...
Nim nie wzejdą przebiśniegi,
Kra nie pęknie koło brzegów, bis
Nie zakwitną łąki.

Jadą sanie polną drogą,
Śnieg okrywa końskie łby.
Wokół słychać srebrne dzwonki,
Chmury pełzną niby dym.

W świat nie wyruszymy wcześniej,
Niż na wiosnę, mhm ...
Nim nie wzejdą przebiśniegi,
Kra nie pęknie koło brzegów, bis
Nie zakwitną łąki.

Bałwan w słońcu się roztopił,
Skończył się zimowy sen.
Ludzie już zdejmują futra,
Coraz dłuższy każdy dzień.

W świat nie wyruszymy wcześniej,
Niż na wiosnę, mhm ...
Nim nie wzejdą przebiśniegi,
Kra nie pęknie koło brzegów, bis
Nie zakwitną łąki.
Kiedy wzejdą przebiśniegi,
Kra odsłoni zieleń brzegów, *3
Znów zakwitną łąki.


Lili, Lili, uwierz mi:

Lili, Lili - tylko Ty.

Tam, dokąd idziemy na pewno jest słońce.
Tam ptaki o świcie zaproszą na koncert.
Tam niebo pogodnie się schyla nad drogą.
Tam gwiazdy spadają nad Wisłą, nad Wołgą.

Lili, Lili, uwierz mi:
Lili, Lili - tylko Ty!


Chcę, żebyś stanęła wieczorem nad brzegiem.
Chcę, żebyś liczyła żurawie na niebie.
Chcę, żeby piosenkę dla Ciebie wiatr nucił.
Chcę kiedyś nad Wołgę do Ciebie powrócić.

Lili, Lili, uwierz mi:
Lili, Lili - tylko Ty!
Lili, Lili, la la la la
La la la.

Spójrz! Ranek się budzi wysoko nad stepem.
Spójrz! Smukłe topole już kąpią się w rzece.
Spójrz! Słońe już świeci nad Wołgą i Wisłą.
Spójrz! Przecież dla Ciebie maluję to wszystko,
Wszystko.

Lili, Lili, uwierz mi:
Lili, Lili - tylko Ty!
Lili, Lili, la la la la
La la la.