Wiatr przegonił z pola wrony,

Mróz oszronił w sadzie drzewa,
Kolędnicy chodzą z szopką
A pod oknem Turoń śpiewa:

W świat nie wyruszymy wcześniej,
Niż na wiosnę, mhm ...
Nim nie wzejdą przebiśniegi,
Kra nie pęknie koło brzegów, bis
Nie zakwitną łąki.

Jadą sanie polną drogą,
Śnieg okrywa końskie łby.
Wokół słychać srebrne dzwonki,
Chmury pełzną niby dym.

W świat nie wyruszymy wcześniej,
Niż na wiosnę, mhm ...
Nim nie wzejdą przebiśniegi,
Kra nie pęknie koło brzegów, bis
Nie zakwitną łąki.

Bałwan w słońcu się roztopił,
Skończył się zimowy sen.
Ludzie już zdejmują futra,
Coraz dłuższy każdy dzień.

W świat nie wyruszymy wcześniej,
Niż na wiosnę, mhm ...
Nim nie wzejdą przebiśniegi,
Kra nie pęknie koło brzegów, bis
Nie zakwitną łąki.
Kiedy wzejdą przebiśniegi,
Kra odsłoni zieleń brzegów, *3
Znów zakwitną łąki.


Tylko Tobie

Mogłem oddać wszystko
I z Twego spojrzenia
Tyle lat
Czytałem życia prawdę.

Tylko Tobie
Mogłem wyznać wszystko.
O pierwszej miłości
Wszystkich snach
Wiedziałaś Ty, nikt inny.

Ty mi raz wskazałaś
Moją pierwszą gwiazdę.
Ty umiałaś poznać
Szyfry moich marzeń,
Pragnień, złudzeń.

[ Dziś jeszcze widzę
Twoje mądre oczy
I słyszę Twój głos,
Zawsze czuły.
Byłaś dla mnie
Najwierniejszym przyjacielem.
Teraz już nic nie zostało...]

Gdzieś w sercu głęboko czuję ból
Straciłem Ciebie, Matko!