Wierzby przydrożne biją pokłony
Ludziom na polach, nisko schylonym.
Ludzie prostują plecy przygięte;
Ponad polami wiatr ku nim biegnie
Pieśnią od pól, pieśnią od łąk.
Mają dla siebie serca człowiecze,
Radość najprostszą, prostą jak szczęście.
Dzielą się dobrym słowem nadziei
Stając się pieśnią, pieśnią o ziemi,
Pieśnią od pól, pieśnią od łąk.
Słuchaj! Słuchaj! Słuchaj!
Ponad wzgórzami, ponad równiną
Wiatr niesie pieśń, o ziemi pieśń.
Słuchaj ... Słuchaj ...
A gdy się niebo schyla nad drogą
W próg swego domu zmęczeni wchodzą.
Dni, które były, dni, które będą -
Pieśnią budują, pieśnią codzienną,
Pieśnią od pól, pieśnią od łąk.
Słuchaj! Słuchaj! Słuchaj!
Ponad wzgórzami, ponad równiną
Wiatr niesie pieśń, o ziemi pieśń.
Słuchaj ... Słuchaj ... Słuchaj ...
[-instrum.-]
Tak jak drodze potrzebny lotny wiatr,
Jak ulicy śródmiejski krzyk,
Jak zwierciadłu potrzebne światło dnia -
Mnie potrzebny Twój każdy świt.
Jak nadziei potrzebny czasem list,
Jak podróży potrzebny kres,
Jak jesieni - gubiący słońce liść -
Mnie potrzebny Twój każdy zmierzch.
Uczę się żyć, uczę się żyć,
Uczę się żyć przy Tobie.
Uczę się żyć, uczę się żyć,
Uczę się żyć dla Ciebie.
[-instrum.-]
Jak obłokom potrzebny ptaków klucz
I jak słońcu potrzebny cień,
Tak jak ludziom potrzebne piękno róż -
Mnie potrzebny Twój każdy dzień.
[-instrum.-]
Tak jak wiośnie potrzebna zieleń drzew,
Tak jak ziemi potrzebny kłos,
Tak jak rzece potrzebny drugi brzeg -
Mnie potrzebne - Twój dzień i noc.
Uczę się żyć, uczę się żyć,
Uczę się żyć przy Tobie.
Uczę się żyć, uczę się żyć,
Uczę się żyć dla Ciebie.
[-instrum.-]
Bywa, że za chmurą oceanu
Znikną przyjaciele. Tak się często dzieje,
Ale jeśli żyją w Twej pamięci -
Nie potrzeba więcej, bo tam żyje serce.
Właśnie tam, niedaleko,
Biały świt nas obudzi.
Do tych tras, do tych ludzi
Z dawnych lat powracamy.
Wszystkim, którzy o nas pamiętali
Posyłamy kwiaty z naszych drzew.
Niech się płomień naszych kwiatów zawsze pali,
Jak się pali ten serdeczny śpiew.
Wszystkim, którzy o nas pamiętali,
Dziękujemy z głębi naszych dusz.
Hej, wędrowcze! Ty nas wołaj z ciemnej dali
I z muzyczki naszej sobie wróż.
Każdy miewa przerwy w życiorysie,
Znika jak zaklęty, bierze złe zakręty ...
Ale nawet jeśli długo milczy,
To godziny liczy: marzec, grudzień, styczeń ...
Właśnie tam, niedaleko,
Nowy świt nas obudzi.
Do tych tras, do tych ludzi
Z dawnych lat powracamy.
Wszystkim, którzy o nas pamiętali
Posyłamy kwiaty z naszych drzew.
Niech się płomień naszych kwiatów zawsze pali,
Jak się pali ten serdeczny śpiew.
Wszystkim, którzy o nas pamiętali,
Dziękujemy z głębi naszych dusz.
Hej, wędrowcze! Ty nas wołaj z ciemnej dali
I z muzyczki naszej sobie wróż.
Hej, wędrowcze! Ty nas wołaj z ciemnej dali
I z muzyczki naszej sobie wróż.